141 slik
Rajskie Powitanie w Bangtao Beach Zaczynamy naszą tajską przygodę! Pierwszy dzień to zawsze mieszanka zmęczenia podróżą i tej niesamowitej ekscytacji, gdy po raz pierwszy czuje się uderzenie gorącego, tropikalnego powietrza po wyjściu z samolotu. Nasza wyprawa do Tajlandii rozpoczęła się na pokładzie Dreamlinera – komfortowe warunki, smaczne posiłki i serwis sprawiły, że wielogodzinny lot minął nadspodziewanie szybko. Ciekawostka z lotniska: jeszcze przed odprawą trafiliśmy na miły polski akcent – darmową degustację Soplicy. Można powiedzieć, że pożegnaliśmy krajowe smaki z przytupem, by chwilę później zanurzyć się w egzotyce. Pierwsze wrażenia z hotelu Do Best Western Premier Bangtao Beach dotarliśmy około 15:00. Jeśli szukacie miejsca, które nie przytłacza ogromem, a jednocześnie oferuje wysoki standard, to trafiliście w dziesiątkę. Hotel jest kameralny, ale urządzony z wielką klasą. To typ miejsca, gdzie od progu czuć, że wakacje właśnie się zaczęły. Tajska uczta i „drinki bez ściemy” Jedzenie? Jak to w Tajlandii – absolutny obłęd. Każdy kęs to eksplozja smaków, której nie da się podrobić w Europie. Ale to, co nas totalnie zaskoczyło (pozytywnie!), to podejście barmanów. Tutaj nikt nie oszczędza na składnikach. Pytanie: „ile alkoholu dolać, żeby nie musiał pan za chwilę wracać?”, mówi samo za siebie. Pełna autentyczność i dbałość o komfort gościa. Morze, basen i tropikalny prysznic Zaraz po obiedzie nie mogliśmy się oprzeć – szybki skok do wody. Morze Andamańskie przywitało nas krystaliczną czystością i temperaturą zupy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu!). Po basenowych szaleństwach, około 17:00, natura przypomniała nam, gdzie jesteśmy. Przyszła gwałtowna, tropikalna ulewa z burzą. Trwała zaledwie godzinę, ale to wystarczyło, by oczyścić powietrze i nadać wieczorowi magicznego klimatu. Dzień zakończyliśmy długim spacerem po mokrym piasku, słuchając szumu fal.
